SŁONECZNY KONIEC FERII I PÓŁMETEK ZIMY W TATRACH

Tegoroczne ferie zimowe należą już do historii. W naszej pamięci pozostanie przede wszystkim kilka ostatnich dni z długo wyczekiwanym słońcem, które powróciło w Tatry po wielodniowej przerwie. Pięknej pogodzie towarzyszyły wiosenne temperatury, które sprawiły, że warunki na Kasprowym Wierchu przypominały majówkę zamykającą sezon zimowy. Co będziemy wspominać przede wszystkim? Widok na Kościelec i Świnicę z błękitem w tle, idealny sztruks na stoku w chłodne poranki, kozice w blasku zachodzącego słońca, zarys Giewontu i sylwetki szusujących narciarzy na koniec dnia, zbliżającą się pełnię księżyca nad zaśnieżonymi szczytami. Nasza lista „the best of” jest bardzo długa i mimo kolejnych lat spędzanych na Kasprowym nadal czujemy się szczęściarzami doświadczając tego wszystkiego. Nic tak nie uczy dystansu wobec codzienności, jak obecność w takim miejscu. Bo bez względu na to, co się wydarzy, Tatry zawsze będą na nas czekać. Ale pamiętajmy, że mimo chwilowego ocieplenia zima w Tatrach jeszcze się nie kończy. Początek marca to ciągle czas wymagający mądrego planowania i dostosowania tych planów do aktualnych i prognozowanych warunków. Nigdy nie wolno ich lekceważyć, co bardzo dobitnie uświadomiły nam wypadki i tragedie, do których doszło w ostatnich tygodniach.

Bilans ferii – zagrożenie lawinowe, wypadki i tragedie w Tatrach

Ferie zimowe pożegnały nas bezchmurnym niebem i słońcem. Turystom z pewnością żal wracać do codziennych obowiązków bo warunki na stokach Kasprowego są od rana idealne, a pogoda zachęca do górskich wędrówek. Dzieciaki, które gościły w Tatrach pod koniec lutego z pewnością  mogą czuć się szczęściarzami, bo żaden z poprzednich tygodni nie był tak udany. Większość lutego upłynęła pod znakiem bardzo niekorzystnych warunków. Mgły, niski pułap chmur, ograniczona widoczność, wilgoć, silny wiatr, nieprzetarte szlaki i przenikliwy chłód dały się we znaki wielu turystom. Niestety, sporo osób zdecydowało się na wędrówki po Tatrach mimo fatalnych prognoz i złej pogody, wjeżdżając na Kasprowy z biletami w jedną stronę – z nadzieją na udaną wycieczkę w niezapomnianej, zimowej scenerii. Bardzo często takie sytuacje kończyły się powrotem do górnej stacji Kolei Linowej Kasprowy Wierch oraz kupnem biletu powrotnego do Kuźnic. To zdecydowanie lepsza decyzja niż kontynuowanie wyprawy mimo fatalnych warunków stanowiących zagrożenie dla naszego zdrowia, a nawet życia. Lekceważenie takich zagrożeń nie zawsze ma szczęśliwy finał, o czym dowiadujemy się każdej zimy z relacji TOPR-u.

W sezonie zimowym jednym z kluczowych kryteriów podczas planowania aktywności górskiej jest zapoznanie się z codziennym komunikatem lawinowym TOPR. W lutym mieliśmy w Tatrach ponad 10 dni ze znacznym stopniem zagrożenia lawinowego (3 stopień), a niektóre zdarzenia, o których mowa poniżej, miały miejsce w okolicach Kasprowego Wierchu.

W sobotę 14 lutego doszło do tragedii w rejonie Zmarzłej Przełęczy w Tatrach Wysokich. Tego dnia zginął w lawinie śnieżnej młody turysta z Sosnowca, który planował wycieczkę na Orlą Perć, czyli najtrudniejszy szlak graniowy w polskiej części Tatr. Ciało turysty odnaleziono w lawinisku dzień później, zakopane na głębokości niemal trzech metrów. Tego samego dnia w okolicy Kasprowego Wierchu zaginął turysta, którego ciało odnaleziono tydzień później w Dolinie Cichej po słowackiej stronie. Dopiero po tragedii udało się ustalić, że 30-latek spadł z Suchej Przełęczy między Beskidem a szczytem Kasprowego. Turysta przyjechał w Tatry sam. Ponieważ tamtego dnia pogoda była fatalna, a mgła mocno ograniczała widoczność, nikt nie zauważył momentu zdarzenia. Być może było to potknięcie lub upadek wraz z nawisem śnieżnym, co doprowadziło do tragedii.

W poniedziałek 16 lutego doszło do wypadku, który również mógł zakończyć się tragicznie, a jego bohaterka może mówić dzisiaj o cudownym ocaleniu. Kobieta wędrująca od strony Kasprowego Wierchu weszła na nawis śnieżny w okolicy Suchych Czub Kondrackich, skąd zjechała aż 300 metrów w dół. Trudno uwierzyć, że doznała wyłącznie niegroźnych potłuczeń i nie zgubiła telefonu, dzięki czemu mogła wezwać pomoc. Natomiast w niedzielę 22 lutego TOPR interweniował dwukrotnie wobec osób, które również nie były przygotowane na zimowe warunki. Najpierw pomoc wezwał turysta w rejonie Małego Giewontu, gdzie utknął w stromym i zaśnieżonym terenie. Kilka godzin później wpłynęło zgłoszenie od pary obcokrajowców znajdujących się w pobliżu Goryczkowej Czuby. Turyści byli skrajnie wyczerpani i nie byli w stanie kontynuować marszu w stronę Kasprowego. Jak doszło do tych zdarzeń? Często jest to łańcuch źle podjętych decyzji – brak doświadczenia w wysokogórskim terenie w środku zimy, brak raków, kasku, czekana i lawinowego ABC oraz brak umiejętności posługiwania się nimi, brak właściwej oceny potencjalnych zagrożeń, decyzja o samotnej wędrówce w trudnych warunkach, co wyklucza możliwość ratunku wtedy, gdy nie możemy samodzielnie wezwać pomocy.

Niestety, zdarza się również, że w Tatrach giną osoby doświadczone, czego przykładem może być tragedia, do której doszło w środę 25 lutego. W Dolinie Mięguszowieckiej po słowackiej stronie Tatr zginęli w lawinie śnieżnej dwaj freeride’owcy – snowboardzista Ali Olszański i narciarz Marek Patola. Tragedia ta wstrząsnęła środowiskiem górskim i uświadomiła, że nikt nie jest ekspertem w zetknięciu z żywiołami. Tego dnia mieliśmy w Tatrach znaczny stopień zagrożenia lawinowego.

Wspominamy o tym ponieważ w rejonie Kasprowego Wierchu również pojawiają się freeride’owcy oraz osoby szukające adrenaliny poza wyznaczonymi trasami. Pamiętajmy, że przepisy Tatrzańskiego Parku Narodowego są w tym przypadku wyjątkowo restrykcyjne. Priorytetem jest ochrona przyrody, ale nie zapominajmy o bezpieczeństwie. W budynku górnej stacji Kolei Linowej Kasprowy Wierch znajdują się tablice informujące o aktualnym zagrożeniu lawinowym, a także punkt, w którym możemy sprawdzić nasz detektor lawinowy. Checkpointy dostępne są na terenie TPN na początku kilku popularnych szlaków – umożliwiają one łatwą kontrolę detektora w trybie nadawania. Wystarczy uruchomić funkcję „send”, a urządzenie sprawdzi poprawność wysyłanego sygnału. Checkpointy na terenie Parku są kompatybilne ze wszystkimi detektorami dostępnymi na rynku.

Kasprowy Wierch

Zapraszamy na Goryczkową

Po wielu tygodniach oczekiwania w środę 18 lutego otworzono ulubioną trasę narciarzy z Kasprowego Wierchu, czyli Goryczkową, która w połączeniu z nartostradą schodzącą do Kuźnic ma prawie sześć kilometrów, co czyni ją najdłuższą trasą w Polsce. To razem z Gąsienicową jedyne w naszym kraju trasy o charakterze alpejskim, a różnica wysokości, jaką pokonujemy na Goryczkowej i nartostradzie to ponad 900 metrów – począwszy od startu spod szczytu, a skończywszy w Kuźnicach. Goryczkowa zajmuje szczególne miejsce w sercach miłośników białego szaleństwa i już w dniu jej otwarcia na Kasprowym pojawiły się setki narciarzy i snowboardzistów – począwszy od wieloletnich fanów kultowej trasy, a skończywszy na zagranicznych turystach, którzy korzystali z jej uroków po raz pierwszy w życiu. To dzień, kiedy mieliśmy na Kasprowym Wierchu najwięcej pytań w czasie tegorocznych ferii. A zatem poniżej najważniejsze informacje dla narciarzy.

Na Kasprowym Wierchu mamy dwie trasy w kolorze czarnym, dedykowane narciarzom z dużym doświadczeniem. Bardzo często spotykamy się z sytuacjami, w których osoby jeszcze ich nie znające źle interpretują nasze mapki narciarskie. Jedyny łatwiejszy odcinek to nartostrada, która rozpoczyna się poniżej dolnej stacji wyciągu w Kotle Goryczkowym. Jednak jedynym sposobem dotarcia w to miejsce jest zjazd Trasą Goryczkową albo podejście do początku nartostrady na skiturach. Oznacza to, że osoba nie mająca doświadczenia i obawiająca się zjazdu z Kasprowego nie będzie miała możliwości dotarcia w to miejsce.

Po wyjściu z górnej stacji kolejki na Kasprowym najpierw widzimy znajdującą się po lewej stronie Trasę Gąsienicową (nr 1) wraz z wyciągiem schodzącym do Kotła Gąsienicowego. Aby dostać się na Trasę Goryczkową (nr 2) musimy dojść do Suchej Przełęczy i skręcić w prawo. Obecnie zjazd Goryczkową rozpoczyna się od przygotowanego przez ratraki trawersu nad Doliną Cichą. Zdarza się jednak, że przy niewielkiej pokrywie śnieżnej jest on zamknięty i wtedy musimy wejść na szczyt Kasprowego wzdłuż tyczek prowadzących aż na kopułę – to właśnie tutaj, na wysokości Obserwatorium Meteorologicznego – rozpoczynamy nasz pierwszy zjazd tą trasą.

Warto również pamiętać, że w przypadku złych warunków pogodowych i np. zamknięcia Trasy Goryczkowej lub nartostrady, narciarze ze skipassami kupionymi online lub w Kuźnicach mają możliwość powrotu kolejką.

Kasprowy Wierch

Szanujmy piękno Tatr, czyli regulamin TPN w praktyce

W ostatnich dniach lutego na Kasprowym pojawiły się tysiące osób. Słońce i przyjazna aura sprawiły, że na świętej górze polskich narciarzy wszechobecna była atmosfera wypoczynku i relaksu. Niestety, sceneria sprzyjała również łamaniu regulaminu Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kilka razy spotkaliśmy osoby, które słuchały głośnej muzyki, puszczały drony albo pozostawiały w śniegu śmieci. Takie sytuacje są niedopuszczalne i nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.

Pamiętajmy, że znajdujemy się w miejscu o wyjątkowych walorach przyrodniczych i że jesteśmy tutaj jedynie gośćmi. To od nas zależy, czy ocalimy piękno Tatr dla żyjących tutaj zwierząt i dla kolejnych pokoleń. Marzec to czas szczególny także dlatego, że niektóre gatunki rozpoczynają sezon lęgowy – wśród nich żyjące w Tatrach cietrzewie, których populacja na terenie całego Parku liczy zaledwie kilkadziesiąt osobników. Te wyjątkowe ptaki rozpoczynają toki mimo pokrywy śnieżnej. Okolice Kasprowego Wierchu – zarówno od strony Doliny Goryczkowej, jak i Gąsienicowej – stanowią ważną ostoję cietrzewia. Dlatego zachowajmy spokój, trzymajmy się wyznaczonych szlaków i tras oraz miejmy świadomość, że to od naszych decyzji może zależeć przyszłość tego gatunku. Nie zapominajmy również, że od 1 marca do 30 listopada w Tatrzańskim Parku Narodowym obowiązuje całkowity zakaz poruszania się po szlakach od zmierzchu do świtu.